czwartek, 6 lipca 2017

Rozdział 28 – Klucz wiedzy część II

Przyjrzała się uważnie jej brązowej okładce, wykonanej ze skóry. Była podobnego koloru do jego. Na samym środku widniała wyzłocona sylwetka smoka, a tuż nad nią jego imię. Zerknęła na grzbiet, na którym również widniała jego renoma w kolorze złota. Otworzyła ją ostrożnie, uważając by nie zagnieść żadnej kartki. Na pierwszej stronie, czarnym atramentem było napisane w języku smoków, które rozumiał tylko potomek z jej rodu, Smocze Królestwo.
 - Zatrzymaj ją, w końcu należy do ciebie. Nie pozwól jednak, by dostała się w niepowołane ręce. Żadna istota, która nie należy do rodziny królewskiej ze Smoczego Rodu, nie ma prawa jej otwierać – rzekł ostro.
 - Dobrze. Dziękuję, że mi ją ofiarowujesz – uśmiechnęła się do niego. – Nie spuszczę jej z oczu – zamknąwszy ją, schowała do torby, którą ze sobą miała.
 - Jednakże to nie wszystko, co miałem ci pokazać – ruszył przed siebie. – Jest coś o wiele ważniejszego, chodźcie – zerknął na nich.
Zdezorientowana księżniczka ruszyła w ślad za nim. Myślała, że już wszystko wie, co zdążyło się uchować, dopóki Gandalf jej tu nie przyprowadził. Wobec ogromu znajdującego się w księgach, poczuła się mała. Mimo, że marzyła o tym, by znalazła coś, co pomogłoby jej lepiej zrozumieć przeszłość i przyszłość, była przerażona. Wiedziała, że to co stamtąd wyniesie już nie będzie bezpieczne, jednakże ciekawość i chęć poznania prawdy, okazały się większe. Wystarczyło, że dowiedziała się o rzeczach, o których powinna wiedzieć, by rozbudzić w niej te dwa uczucia do maksimum. Wiedziała jednak, że musi uważać na to, by nowa wiedza nie zaćmiła jej umysłu. Nie chciała powtórzyć błędów swego dziadka, za które musiała zapłacić. Żałowała, że nie zdołała oglądać potęgi swojego upadłego królestwa, niemniej żywiła nadzieje, że informacje zawarte w księgach pomogą jej.
 - To co znajduje się za tą ścianą, jest najważniejszą częścią tej biblioteki – przyłożywszy swój medalion do wzoru pasującego na ścianie, odsunął się.
Kamienie zatrząsnęły się, a po chwili przed ich oczyma, ukazało się pomieszczenie. W jego ścianach znajdowały się kamienne półki, które były po brzegi wypełniane książkami, a z sufitu zwisały flagi z herbami królestwa. Na samym środku stał piedestał, na którym znajdowała się średniej wielkości ozdobna szkatułka, wykonana ze srebra. Na wieku umieszczone zostały płaskorzeźby trzech stojących smoków. Środkowy był najbardziej wysunięty do przodu. Dwa pozostałe zaś pozostawały w jego cieniu.
 - Może ją otworzyć tylko twój medalion. Medalion Smoczej Księżniczki ma kryształ, którego nie ma żaden inny. Twoja matka też taki miała – uśmiechnął się. – Tą szkatułkę przyniosła tu Míri, mówiąc, że mam czekać pewien czas, aż w końcu przyjdzie przeznaczony. Weź ją ze sobą – podał jej ją. – Otwórz ją, kiedy będziesz pewna, że nikt nie widzi – przykrył ją zabrudzonym materiałem.
 - Oddajesz ją w dobre ręce – Gandalf położył rękę na ramieniu Alwiny.
Zapatrzona w przedmiot trzymany w rękach, uświadomiła sobie, że nie może ich przyjąć. Kiedy już w końcu stanie twarzą w twarz z Elion’em, one nie będą bezpieczne. Schowanie ich we Fornost byłoby ryzykownym posunięciem. Jeśli wróg przedarłby się do środka, miałby drogę wolną. Elion odkryłby po niedługim czasie, gdzie znajduje się biblioteka. Nie mogła na to pozwolić.
 - Nie mogę tych rzeczy przyjąć – podniosła wzrok na Gandalf’a, który spojrzał na nią niezrozumiale. – Jeżeli ukryję je we Fornost, a wróg przedrze się, będzie miał możliwość zabrania ich. Z drugiej strony – uprzedziła go – moim przeznaczeniem jest śmierć. Nikt mnie przed tym nie uchroni. Rzeczy, które stąd zabiorę, zostaną we Fornost.
 - Wtedy przyniosę je tu – Gandalf zmarszczył brwi.
 - Nie pokazuj nikomu żadnej z tych rzeczy. Nie ufaj nawet przyjaciołom – ostrzegł ją hobbit, patrząc na nią twardym wzrokiem.
 - Obiecuję – schowała ja do torby. – Drogo, czy mogłabym tu spędzić kilka minut i poprzeglądać książki? Chciałabym się czegoś dowiedzieć – dotknęła jednego z grzbietów książek.
 - Biblioteka należy do ciebie, możesz więc zrobić z nią co zechcesz – uśmiechnął się.
 - Zaopiekujesz się nią, kiedy już stąd wyjdę? Jednakże, chciałabym wziąć ze sobą jeszcze choć dwie księgi, skoro Gandalf zwróci je tobie.
 - Jak sobie życzysz – ukłonił się lekko.
 - Zostawmy ją przyjacielu – Gandalf poklepał go po plecach. – Robisz jeszcze tę słynną herbatę?? – udali się w stronę wyjścia.
 - Oczywiście! Zaparzę! – zniknęli za drewnianymi drzwiami, które znajdowały się z drugiej strony wejścia od podziemi.
Wertowała strony jednej z ksiąg. Były w niej zapisane wszystkie zbrodnie, które dokonano w królestwie oraz wyroki, które spadały na sprawców. Jedną z nich była śmierć za gwałt na czterech kobietach. Sprawca jednak zbiegł. Zamknęła ją nie mogąc czytać okrutnych win. Odeszła od regału, widząc, że książki mają taki sam kolor okładki. Przechadzała się pomiędzy regałami, nie mogąc zdecydować się, którą przeczytać. Przyglądała się każdej półce po kolei, dopóki jej wzroku nie przykuła dziwa rzecz. Oto przed sobą miała rząd żółtych okładek z jedną czerwoną pośrodku. Wysunęła ją ostrożnie, nie chcąc zniszczyć innych ksiąg. Zdziwiła się, nie widząc na jej okładce tytułu. Otworzywszy ją na pierwszej stronie tytułowej, wybałuszyła oczy. Patrzyła tępym wzrokiem na napis Upadek Smoczego Królestwa. Schowała ją do torby, wiszącej na haczyku. Przerzuciła ją przez ramię z zamiarem wyjścia. Ruszyła w stronę drzwi, którymi zniknął Gandalf wraz z Drogo. Miała dużą ochotę na zachwalaną przez Gandalf’a herbatę. Otworzyła drewniane drzwi, które lekko skrzypnęły. Zdezorientowana przeszła przez nie, zamykając je starannie. Stała w pomieszczeniu, które okazało się spiżarnią. Nie była to jednak zwykła spiżarnia. Pokój był ogromny. Mieściło się w nim wiele szafek. Każdy duży regał, który miał osiem półek, został przyporządkowany jednemu rodzajowi jedzenia. Jeden z nich był poświęcony konfiturą. Zawartość słoiczków była różnego koloru, każda konfitura była z innego owocu. Na słoiczkach, widniały napisy z zawartością. Mogła śmiało stwierdzić, że Drogo uwielbiał jeżyny, ponieważ tych słoiczków było najwięcej. Oplotła spojrzeniem jeszcze raz pomieszczenie. Ujrzała różnego rodzaje sery, mięsa, a nawet chleby i bułki. Podeszła do jednej ze ścian, na której wisiały wysuszone zioła. Miały one intensywny zapach. Wśród nich rozpoznała nawet pokrzywę. Drogo jak każdy hobbit lubił porządnie zjeść, co równało się z ogromnymi zapasami. Ruszyła w stronę schodów, prowadzących do głównej części domu. Nim zdążyła wyjść, zatrzymała się, słysząc Gandalfa wypowiadającego jej imię. Nie uczono jej nigdy podsłuchiwać, jednakże ciekawość zwyciężyła z dobrym wychowaniem.
 - Oczywiście, że sobie poradzi. Została do tego przygotowana – zaprotestował czarodziej.
 - Do rozmowy z nimi również? Dobrze wiesz jacy oni są – westchnął ciężko. – Nigdy nie powątpiewałem w umiejętności Smoczej Księżniczki, jednakże… Rada może pozostać nieugięta. Ich zemstą może okazać się odmowa. Jeśli Elion wskrzesi je, to będzie nasz koniec. Zostaniemy zmuszeni do podjęcia decyzji. Jeżeli się przed nim nie ugniemy, czeka nas śmierć. Gandalfie, zrozum…
****
Cześć i czołem!
Jak tam? Mam nadzieję, że dobrze.
Cóż jak na tak długa przerwę, rozdział… Jest całkiem całkiem jak na tak długą przerwę– moim zdaniem. Mam nadzieje, że zachęcił on do ponownego czytania Smoczej Księżniczki.
Ta część również nie jest,poprawiona na tyle, jakbym chciała. Za wszelkie błędy bardzo przepraszam.
Jeśli jakieś widzicie, prosiłabym zwracać na to uwagę.
Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Jest cudowne! Nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu! ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Miau. Smoki wszędzie. Smocze księżniczki, smocze królestwa ;D I jak tego nie lubić ^^
    Jak tam wakacje mijają? Mi w końcu przyszła ochota na ogarnięcie się. I zrobienie czegoś z życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dopóki się akcja nie rozwiąże xD
      A super, właśnie jestem u babci xD a za tydzień wyjeżdżam.
      Właśnie, nadal czekam na rozdział

      Usuń