piątek, 3 marca 2017

Rozdział 27 – Czas dobiega końca część I

             Kilka dni później ich oczom ukazał się Tharbad. Miasto zostało odbudowane na początku Czwartej Ery. Kiedy ojciec Mentisa (aktualnego władcy), przybył pierwszy raz do tego miejsca, podróżując Zieloną Ścieżką, zobaczył ruiny. Zmartwił go ten widok, wiedząc jak wychwalano miasto w legendach. Minęły miesiące, zanim postanowił przybyć tam w 3022 roku Czwartej Ery, wraz z swym koczującym w Południowych Wzgórzach ludem. Ciężko pracowali przez okrągłe dwadzieścia lat, by przywrócić miastu świetność. Ojciec Mentisa, nie zdołała jednak zobaczyć zakończenia budowy, ponieważ umarł ze starości sześć lat wcześniej. Jego pierworodny dokończył dzieło, które on sam zaczął. Z czasem do portu rzecznego, zaczęli przybywać inni mieszkańcy, osiedlając się tam i zakładając swoje rodziny. Każdy kto przybywał, zostawał urzeczony pięknem tego miasta. Na cześć odnowiciela postanowiono zrobić park, który nazwano jego imieniem, Glaedr. Działa się w nim niezwykła rzecz, bowiem w samym jego środku zasadzono drzewo, które miało upamiętnić Gleadra. Kwitło ono przez cały rok, a nocą jaśniało blaskiem. Do parku przybywali malarze o każdej porze roku dnia i godziny, tylko po to by uwiecznić ten moment.
               Wjechali przez olbrzymią bramę, odgradzającą miasto od potencjalnego niebezpieczeństwa. Mur obronny miał siedem metrów grubości. Wyjechawszy z „przedsionka”, zsiedli z koni, zachwyceni widokiem tlącego się w porcie życia. Ten widok tchnął w ich serca nową nadzieję. Ruszyli w głąb gwaru, panującego na ulicy. W skupieniu szukali gospody, w której mogliby spędzić kilka dni. Bawiące się dzieci, plątały się im pod nogami. Co chwilę słyszeli głośne „przeprasza”, wydobywające się z ust małych istot. Rozglądali się, po porozstawianych pod domami straganach. Za jednym ze stołów stał grubszy mężczyzna z posiwiałymi włosami i zakolami. Zajmował się handlem żywnością, głownie handlował mięsem. Na sznurkach wisiały różnego rodzaju wędliny, wabiące swoim zapachem głodnych ludzi. Na stole natomiast porozstawiał różnego rodzaju przetwory i jajka. Niedaleko niego, stała blond włosa elfka z pięknie uszytymi sukniami, spodniami i koszulami. Na jej stole zostały poukładane stroje niemalże dla każdej z ras, która zamieszkiwała w tym mieście. Obok niej znajdowała się kwieciarka, zaplatająca wianki, które zawieszała na gwoździach wbitych w belkę. W wiadrach trzymała pięknie wyglądające bukiety z sezonowych kwiatów, które zaczynały powoli kwitnąć.
Szli przez kilka minut, aż im oczom ukazała się gospoda z szyldem srebrnego smoka. Ział on ogniem, a jego ogon sięgał mu do przednich łap. Pod nim widniał napis: Smoczy jad. Drużyna zgodnie stwierdziła, że zatrzymają się w niej. Luthias oznajmił, że pomówi z gospodarzem o wolnych pokojach i sianie dla koni. Stali wpatrując się w ulicznego muzyka, który grał na lutni. W koło niego tańczyły rozbawione dzieci oraz rudowłosa kobieta, którą porwał blond włosy mężczyzna. Księżniczka odwróciwszy wzrok, pogłaskała swoją klacz. Po kilki minutach, Luthias wyszedł z zadowoloną miną.
 - Są dwa pokoje. Jeden dwu osobowy dla pań – skinął na nie. – I jeden dla nas. Wejdźcie do środka, zajmę się końmi – pokiwał kluczykiem od drewnianej bramy. – Zapomniałbym – podał Uriel klucze – musicie wejść po schodach i w prawo – wziął uzdy koni.
 - Pomogę ci – zgłosił się Legolas. – Sam nie dasz rady - chwycił pozostałe dwie uzdy.
Gimli wraz z elfkami, wszedł do środka. Od progu uderzył ich nieprzyjemny zapach tytoniu, roznoszący się po pomieszczeniu, mimo otworach okien. Gospoda była bardzo przestronna. Za stołami miejsca zajmowali mężczyźni z fajkami w dłoniach. Po strojach można było wywnioskować, że powodziło się im w życiu. Wielu bowiem było odzianych w kolory szkarłatu i purpury. Jedni rozprawiali o czymś zawzięcie, drudzy przechwalali się swoimi godnymi uwagi czynami. Kobiety siedzące przy nich w długich ozdobnych sukniach, słuchały z uwagą, bądź śmiały się wraz z mężami, trzymając ich za ramie. Wyglądali, jakby czarny cień wojny, nie dotknął ich w żadnym calu. Zdawać by się mogło, że  nawet nie zwracali uwagi, na zbliżające się niebezpieczeństwo ze strony Eliona. Alwina przeniosła wzrok na grubszego mężczyznę, stojącego za ladą. Jego głowa była pozbawiona włosów, a ubranie miał poplamione. Opierał się on łokciami o blat, trzymając w ręce nie za czysty ręcznik. Rozmawiał zawzięcie z mężczyzną o kruczoczarnych włosach. Podeszła do nich niepewnie.
 - Jestem ciekaw, po co tu przyszli – zagadnął go gospodarz. – Nikt nigdy nie zapuszczał się tu z Mrocznej Puszczy. Mówię ci, to zwiastuje tylko kłopoty – wskazał na niego palcem.
 - Dzień dobry - zaczęła niepewnie, widząc niezadowoloną minę mężczyzny – moglibyśmy dostać pięć miseczek ciepłej zupy? – nie spuszczała z niego wzroku.
 - Pięć srebrnych groszy – zmierzył ją wzrokiem. – Greta, pięć ciepłych zup! – zawołał do otworu w ścianie za nim. – Coś jeszcze? – zapytał biorąc od niej pieniądze.
 - Tak. Przybył tu może czarodziej z brązowowłosym elfem?  - zapytała z nadzieją.
 - Nie – odparł bez namiętnie. – Coś się świeci – nie zważając na nią, wrócił do rozmowy.
Księżniczka wróciła do przyjaciół, siedzących przy jednym ze stołów. Uriel spojrzała na nią z nadzieją, wyczekując odpowiedzi. Alwina pokręciła przecząco głową ze zrezygnowaniem, sprawiając, że przez twarz jej przyjaciółki poszedł cień smutku. Westchnęła podpierając głowę o ręce. Zaciekawiona słowami mężczyzny, przeczesała wzrokiem gospodę. W koncie rzeczywiście siedziało dwóch elfów z Mrocznej Puszczy. Mieli oni blond włosy, a odziani byli w ciemnozielone szaty. Jeden z nich trzymał w ręce list. Przypatrywała się im przez dłuższą chwilę. Dyskutowali o czymś bardzo zawzięcie. Z ich zmartwionych min, nie wynikało nic dobrego. Kiedy jeden z nich spojrzał na nią, odwróciła wzrok.
             Roześmiany Luthias, wszedł do gospody w towarzystwie Legolasa. Rozprawiali w najlepsze o dawnych czasach. Książę szukając wzrokiem przyjaciół, natknął się na posłańców z Mrocznej Puszczy. Zmarszczył brwi, nie rozumiejąc ich obecności. Musiało się coś stać. Ojciec nigdy nie wysyłał posłańców w innej sprawie, niż handlowej. Nie spodziewał się, że Thranduil zapragnął handlować z Tharbadem. Zwłaszcza teraz, kiedy przygotowywał armię do Krwawej Bitwy. Przyjrzał się im uważnie jeszcze raz. Nie chciał ich podsłuchiwać, więc nie uczynił tego. Podszedł do nich niepewnie. Ujrzawszy go, ukłonili się. Nie usiedli, dopóki on tego nie uczynił. Przyglądał się im z powagą przez chwilę.
 - Przysłał was król? – zapytał, w dalszym ciągu nie spuszczając z nich wzroku. Ich przybycie tu, mogło zostać zaaranżowane przez Eliona. Nie mógł pozwolić na pochopne wyciąganie wniosków.
 - Tak, panie – odrzekł jeden z nich. – Na potwierdzenie naszych słów, przynosimy list od króla – poddał mu zwinięty list. Legolas wziął go ostrożnie, obserwując elfa. Otworzył go powoli. Pod listem, rzeczywiście widniał podpis Thranduila. –Do Mrocznej Puszczy dotarła wieść o… - przerwał, nie wiedząc, jak powinien to powiedzieć – o wydarzeniach z Edoras. Król bardzo zaniepokoił się o Twój stan zdrowia, książę – dokończył niepewnie.
Legolas spojrzał na niego, uważnie. Nie spodziewał się, że przesłuchanie Torona ujrzy światło dzienne. W zupełności, że dotrze na północ, do Mrocznej Puszczy. Tharnduil nie miał w zwyczaju ingerować w sprawy innych królestw czy miast. Trwali chwilę w ciszy. Posłaniec czuł się niepewnie, pod uważnym spojrzeniem księcia.
 - Nie sądziłem, że dotrze to dokądkolwiek – odezwał się, przerywając ciszę. – Skąd uzyskaliście tę informacje? – przeniósł wzrok na drugiego posłańca.
 - Podczas jednej z nocnych zabaw w Mrocznej Puszczy, zostaliśmy napadnięci przez odział Uruk-hai. Pochwycono jednego z nich, który jako jedyny ocalał. Król osobiście go przesłuchał, poskutkowało to niestety jego zdrowiem – dodał ciszej.
Legolas spojrzał na niego zaskoczony.
 - Król kazał przekazać, że list jest wyjaśnieniem wszystkiego – dodał drugi.
 - Dobrze, hannon le (dziękuję). Powiedzcie mojemu ojcu, że miewam się dobrze. Tenna' telwan (Do zobaczenia wkrótce) – uśmiechnąwszy się, odszedł do przyjaciół, ściskając w dłoni list od ojca.
****

Cześć i czołem!

Z racji, że zazwyczaj krucho u mnie z czasem do pisania, na razie będę wam wstawiała rozdziały rozdzielone na części.

To jest jeden z lepszych rozdziałów, jakich ostatnio napisałam. Także mam nadzieje, że podoba wam się tak samo jak mi.

Dziękuje za wasze miłe komentarze, które motywują mnie do pracy.
Jeżeli widzicie poważne błędy (za co z góry was przepraszam), napiszcie mi, a postaram się poprawić.

Pozdrawiam! :*

5 komentarzy:

  1. Czekam z niecierpliwością<3 Uwielbiam te opowiadanie, nw czy mogę tak to nazwać? <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Melduję iż w końcu nadrobiłam!
    Przede wszystkim styl bardzo ci się poprawił lecz sugerowała bym raczej odstąpić od relacji Legolas - Alwina na tyle by nie zacierać wątku ich misji. Przez to że są nieustannie pchani na pierwszy plan to cała reszta wydaje się tylko niedopracowanym tłem dla ich uczuć.
    Ogółem fajnie że rozwijasz postacie drugoplanowe, bo nie są one płaskie i nudne, ale proponowała bym dać im więcej swobody tzn. by to co robią raczej nie kończyło się powiązaniem z Alwiną/Legolasem (np. Zerwanie zaręczyn skończyło się tym, że Alwina znalazła płacząca elfkę i ją pocieszała. pozwól takim sprawą pozostać tajemnicą).
    Poza tym jest super. Ładne opisy, nieźle operujesz nazwami jeśli coś dotyczy wydarzeń na tle historycznym.
    Jeszcze tylko jedno. Przypisy, tłumaczenia i wyjaśnienia dajesz w nawiasach. Owszem, mamy to wtedy przed nosem ale nadaje to tekstowo niechlujności, jakbyś coś zanotowała. Sugerowała bym raczej zaznaczyć gwiazdką i dodać na końcu tekstu, jak w książce;D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BTW właśnie zauważyłam, że na tym obrazku/buttonie czy jakkolwiek to nazwać z boku masz taki wisiorek ze smokiem... Jak dobrze pogrzebię w biżuterii to przyniosę ci identyczny XDD

      Usuń
  3. Muszę zgodzić się z tym, że reszta bohaterów zginęła w tle Legolasa i Alwiny. Chociaż mi i tak się podobało. Ale na twoim miejscu, zrobiłabym teraz jeden rozdział z ewidentnym nawiązaniem do celu ich misji. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.:)♥

    OdpowiedzUsuń