poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 1- Piękna nieznajoma



Thranduil wraz z synem postanowił odwiedzić Elronda. Tej nocy niebo aż skrzyło się od gwiazd… Legolas postanowił to wykorzystać, wiec wyruszył na nocną konną  przejażdżkę. Gdy stwierdził, że za daleko oddalił się od domu postanowił zawrócić. Już miał to zrobić, ale zatrzymał go piękny dziewczęcy głos.

 - Za siedmioma górami, i siedmioma lasami, wolne smoki żyły ciesząc się życiem, lecz gdy…- głos nagle urwał się. Zsiadł z konia, zostawiając kobyłę samą na polanie. Podszedł do zarośli. Jego oczą ukazał się wodospad z czystą źródlaną wodą, która wpadała do małego jeziorka. Gdy padał na nią blask księżyca wydawało się, że jest „bielsza” od skóry elfów. W niej pływała wysoka i zgrabna kobieta. Cerę miała jak elf, włosy niczym blady brzask, oczy zaś szare jak mgła. Mogłoby się zdać, że były błękitne jak niebo lub też zielone jak spód liścia. Książę zrobił krok do przodu nadeptując na zeschła już gałązkę. Ona zaś wydała z siebie charakterystyczne trzaśnięcie, a dziewczyna zniknęła w wodospadzie. Legolas trwał chwilę w szoku. Ocknął się dopiero wtedy kiedy klacz parsneła, a w jego uszach nadal brzmiała ta pieśń. Pierwszy raz widział na oczy tak piękną istotę. Wsiadł na konia i pognał go do przodu. Nie wiedział co myśleć i kim ta czarująca kobieta jest. Gdy w końcu dotarł na miejsce. Pospiesznie zsiadł z wierzchowca i pobiegł do środka. Wszedł zdyszany do sali, w której w tej chwili panowała cisza. Muzycy bowiem musieli zrobić krótką przerwę. Król popatrzył na swojego syna ze zdziwieniem. Legolas był zawsze opanowany… Przynajmniej tak mu się wydawało. Nie znał go do końca. Miał specyficzne podejście do tego. Zanim książę złapał tchu minęło parę minut.

 - Niezwykła dziewczyna o szarych oczach, włosach niczym brzask i skórze jak elf pływała w jeziorku pod wodospadem- wysapał. Elrond dobrze wiedział o kogo chodzi. Był dla niej jak ojciec. Przyjaźnił się z nią.
 - Zaiste pływała nago?- Thranduil podniósł jedną brew.
 - Tak, ale to nie jest ważne. Śpiewała o smokach i potem przerwała jakby coś bardzo ważnego i przykrego stało się dla niej.
 - Jutro będziemy mieli gościa. Niestety więcej nie mogę powiedzieć. Dobranoc- gospodarz udał się na spoczynek. Zaś jego goście patrzyli zdziwieni jak odchodzi. Oczywiście Król Mrocznej Puszczy nie był zadowolony, że jego przyjaciel jest tak tajemniczy. W końcu i oni postanowili iść spać. Książę nie mógł tej nocy spać. Cały czas myślał o tej dziewczynie, która oczarowała go delikatnym głosem. Musiał się zmusić by choć na chwile zmrużyć oko.
Rano tak jak Elrond przewidywał zjawiła się. Gdy poprosił służki by przygotowały jej komnatę, ona zaprzeczyła zapewniając, że sama to zrobi.

 „Nic się w niej zmieniło”- pomyślał z zadowoleniem.

Podały jej pościel, a same wróciły do szykowania śniadania. Dziewczyna minęła Legolas na korytarzu. Jak ją zobaczył zmieszał się i spuścił wzrok, ale gdy tylko trochę oddalili się odwrócił się i spojrzał na nią. Miał nadzieje, że jeszcze kiedyś ją spotka, ale nie przypuszczał, że to tak szybko się spełni. W końcu zeszła na śniadanie. Thranduil zdziwił się na widok jej stroju. Nie nosiła się jak na damę przystało, wręcz przeciwnie. Włosy naturalnie falowane, biała luźna koszula, czarne przylegające spodnie, wysokie buty i pas. Podczas śniadania zjadła niewiele.
 - Elrond, myślisz, że Aragorn zechce mi pomóc?
 - Może o tych sprawach porozmawiajmy po śniadaniu, dobrze?- uśmiechnął się. Dziewczyna skinęła głową. Tak też zrobili. Usiedli w ogrodzie. Wszędzie rosły drzewa, trawa, kolorowe kwiaty, a chodnik usypany był z kamieni.
 - A wiec jak?- zapytała. Poradziłabym sobie sama, gdyby nie to, że Elion jest coraz silniejszy- westchnęła. Czar jaki rzuciła na Legolas'a prysł.
„Pomyliłem się co do niej. Jej stój… Tak naprawdę jest bezczelna i arogancka”- pomyślał z niesmakiem. W rzeczywistości prawda była zupełnie inna.

 - Nie umiem określić. Jego syn musi się jeszcze wiele nauczyć. Ma szesnaście lat i niedługo będzie przygotowywał się do objęcia tronu. Hmm…- pomyślał chwile.- Nie wiem jak z Gimlim.
 - Po drodze wstąpię tam- westchnęła.- Dlatego udałam się do Ciebie. A niziołki? Sam nie bo ma rodzinę, a Merry? Pippin? Frodo popłynął za morze razem z Gandalfem. Gdyby żył Draco. Nie miałabym problemu. A ja musze pomóc Bowenowi. Aragorn powierzył mu opiekę nad częścią jego królestwa. A…
 - Mój syn Ci pomoże- przerwał jej Thranduil. Spojrzał na niego, a ten niezadowolony milczał.- Prawda?
 - Tak- syknął i wyszedł. Odprowadziła go wzrokiem.
„Kolejny księciunio”- pomyślała z pogardą.
Rozłożyła mapę na bladym, okrągłym kamiennym stole. Rozprostowała końce i położyła na nich po kamieniu.

 - Utracone Królestwo… Bowen rządził tu przez kilka lat. Niesyty Elion zmusił go do oddania. Jego żona jest w ciąży. Złapał ją i groził, że zabije. Stał pod ścianą. Wierny lud zgodził się na jego decyzje. Obecnie ukrywają się. Biedny ich los. Niedługo przyjedzie rozwiązanie. Nie wiadomo jak się potoczą losy. No i właśnie- westchnęła- potrzebują pomocy w odzyskaniu Królestwa. Niestety  trzeba iść drogą okrężną przez Góry Mgliste, potem wzdłuż Wielkiej Rzeki Anduina, przeciąć Gladden. Do Lorien, granicami lasu Fangorn, chyba, że przejdziemy przez las. Byłoby krócej- spojrzała na Elronda. Skinął głową.-W Rohanie uzupełnić zapasy, przejść przez Rzekę Entów i do Endoras. Czeka przeprawa przez Góry Białe. Chciałam tego uniknąć, ale cóż- ponownie westchnęła.- Potem znowu przez góry i do Gondoru. Musze coś tam załatwić. Dalej co… A tak! To zależy od potoczenia sprawy w Gondorze- skończyła. Oboje dostojników wpatrywało się w mapę. Zastanowili się chwilę poczym spojrzeli na Alwinę.
 - Pojedzie z wami Nivis, Shapiro i Uriel- Elrond nie odrywał oczy od jej twarzy. Gdy to usłyszała ucieszyła się, a oczy zaczęły błyszczeć. Przyjaźniła się z Nivis. Rozumiała ją. To jej w zupełności starczyło.
 - Muszę zmienić twoje plany. Udamy się najpierw do mojego Królestwa, a potem przez Mroczna Puszczę. Wzdłuż Wielkiej Rzeki Anduina, następnie przez nią przejdziecie by udać się na Pola Gladden. Potem cała reszta- wytłumaczył jej jego plan.

 - Dobrze, nie mam nic przeciwko- uśmiechnęła się. Zwinęła mapy i poszła. Jeszcze dziś musi udać się nad wodospad. Weszła do swej komnaty położyła mapy na biurku. Zaczęła przechadzać się po pokoju nucąc kołysankę w języku elfów jaką śpiewała jej mama. Zaś w powszechnej mowie brzmiałaby ona tak:
 
Wiatr zmierza w nieznane, bawiąc się z wodą
Błękitne fale niczym w tańcu
Niezmordowanie wciąż przed siebie gnają
Za horyzont błękitnego nieba
Utrudniając rybakom, w połowach złotych ryb
Każdy z nich wierzy, że spełni jego życzenie
I choć to tylko legenda, nie tracą nadziei…


Urwała, gdy drzwi jej sypialni otworzyły się. Do środka weszła Nivis. Alwina odetchnęła z ulgą. Nikt poza nią, Elnordem, Draco i Bowenem nie słyszał jej. Usiadły na łóżku.
 - Nie podoba mi się to, że będziemy musieli isć z Legolasem- westchnęła. Szarooka spojrzała na nią życzliwie.
 - Mi też nie. Wolałabym, żebyśmy tylko my we czwórkę ruszyli- przyznała.
 - Nie tylko wam się to nie podoba- wszedł do sypialni Legolas. Elfki spiorunowały go wzrokiem.
 - Myślałam, że tacy jak ty mają maniery- prychnęła do niego Alwina.- Nie nauczono Cie, że bez pukania się nie wchodzi?- zapytała opryskliwie.
 - Dla takiego kogoś jak ty one nie istnieją- warknął.- Czyż nie? A może się mylę?- spojrzał na jej towarzyszkę.
 - Może nie jestem szlachetnie urodzona jak ty, ale to nie znaczy, że nie jestem wychowana. Nigdy tyle nie przeżyłeś co ja. Spotkałam wielu ludzi, ale takiego buraka jak ty, to jeszcze nigdy!

 - Jakoś tego nie widać! Uważasz się za kogoś kim nie jesteś. Pewnie nie umiesz nawet porządnie trzymać broni. A co do tego buraka…
 - Możecie przestać?- przerwała mu Nivis.
 - A założymy się? Nivis mi świadkiem!
 - Jutro w samo południe w sali szkoleniowej. Nauczę Cie jak należy strzelać z łuku.
 - Nie fatyguj się. Nie mów „hop” póty póki nie przeskoczysz. Jesteś zbyt…
 - Alwina, Legolas!- krzyknęła zdenerwowana elfka.- Bo jeszcze dojdzie do ręko czynu…
****
Jak się nie połapiecie w mapach Tolkiena to nic nie szkodzi. Musiałam je „przestudiować”. Inaczej bym tego nie mogła napisać… Przepraszam za jakieś błędy gramatyczne, albo Aniu za jakieś błędy w nazwach.
I przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam i za tak liczne błędy.
PS. Ania(wilczyca) wiem, że pomyślisz, że to będzie kolejne opowiadanie gdzie Legolas i Alwina będą razem, ale nie wiem czy tak zrobię bo na razie mam inne plany.